.

Pustkę moją wypełnij Sobą

W proch powalona jest moja dusza, Panie, przywróć mi życie według Twego słowa (Ps. 119). Z nadzieją psalmisty przeżywaliśmy dni Wielkiego Postu, a później wielkiej żałoby po śmierci Jana Pawła II. Czas przygotowania na przyjęcie ofiary Krzyża wypełnia się, pora na owoce rozmyślań i skruchy. Warto zadać sobie pytanie: Czy już czujemy się gotowi, by stanąć blisko Jezusa zwyciężającego grób – tak jak uczynił to nasz Papież, przyjmując z ufnością całe zadanie i całe cierpienie? Z oddalenia i z bliska przyglądamy się ceremoniom, śpiewamy pieśni, podziwiamy obrazy mistrzów. Co jeszcze warto pojąć z aktu miłości ostatecznej, żeby nie smuciły nas rzeczy mało ważne? Mamy przecież Jego wierną przyjaźń – na całą wieczność! Mamy Ojca, który nas prowadzi.
Gdy zmartwychwstaje świat, a majowy poranek rozpoczyna się radosną krzątaniną ptasich głosów i przelotów, siadam na trawie wśród agrestów, zanurzam nogi w Styksie, wsłuchuję się w przyszłość. Wiosną łatwiej uwierzyć w zwycięstwo dobra nad złem. I jeśli nawet z mroku niepewności czy zagubienia nie wychyla się  przyjazna twarz, staram się być czujna i szukać śladów obecności Boga, który w najczarniejszą noc jest zawsze przy mnie, służy Sobą, dodaje otuchy do istnienia. Jeszcze raz pozwala przeżyć i opisać odradzający się świat.
Jedni poszukują znaków Ducha Świętego siłą woli, inni możliwościami rozumowania, umiejętnościami kojarzenia i wyobrażenia, a niektórzy w modlitwie i kontemplacji. Potrzeba wiele czasu, by otworzyć się na to najważniejsze spotkanie, by pokonać wątpliwości, przezwyciężyć przeszkody. Czasem wystarcza chwila łaski i z ciemni duszy wydobywamy się ku światłu Eucharystii, składając dziękczynienie za ofiarowanie się Jezusa – w imię nadziei: Arte Domino! I wtedy słowo przemienia świat, przemienia nas.

Kierując nasze ludzkie pragnienia ku miłości doskonałej, niepojętej, błądzimy poddając się próbie, pytając o prawdę, stawiając przed sobą lustra sztuki, znaki tradycji, wyznania codzienności. Któż decyduje się na miłość bez lęku, że zaboli ofiarność, nie pytając z obawą, jak smakuje odtrącenie i poniżenie? Bez tego wszakże duchowego pokarmu nie może być wywyższenia i zbliżenia ku Nieskończonemu.
„Nie chcę, żeby tylko problemy mnie definiowały” – powiedziała niedawno studentka zmagająca się z chorobą i egzaminami. Co jest zatem ważne – by jak najwcześniej ujrzeć więcej niż trudności na swojej drodze i skierować się ku przemienieniu? Złe doświadczenia z poprzednich lat, przyjaźni czy związków nie powinny utrudniać tworzenia uniwersalnych więzi. Człowiek myślący nie musi naśladować złego, popierać skompromitowanych poglądów, wybierze własną ścieżkę, wolną od narzuconych przekonań – powstanie z prochu jego dusza: według słowa Pana.
Może zamiast szukać wciąż nowych określeń na wypowiedzenie wewnętrznego bogactwa czy nadmiaru uczuć, lepiej zatrzymać się w zadziwieniu i powitać cichym westchnieniem majowy dzień, wsłuchując się we wspólną w nim obecność, w dziedzictwo wiary i kultury, w słowa pozostawione nam w poetyckim testamencie przez Karola Wojtyłę – zachęcające  do podejmowania wciąż na nowo trudu zrozumienia i otwarcia się na niewidzialne („Pieśń o Bogu ukrytym”, fragm. 7, LSW 1983)):

Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat  spragniony ciepła słonecznego.
Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dniai oprzyj się na mym brzegu.”

Zielone echo, zagubione w naszych miejskich ogrodach i doczesnych troskach, w rozprawach politycznych i zwykłych ludzkich pragnieniach o spokojnym życiu, odpowie może strofą z wiersza Sergiusza Awierincewa: Pustkę moją wypełnij Sobą.

Teresa TOMSIA

Teresa Tomsia – poetka, eseistka, animatorka kultury. Mieszka w Poznaniu. Książki poetyckie z ostatnich lat: „Przed pamięcią” (2000), „Perswazje” (2002), „Skażona biel” (2004). Współpracuje z łódzkim „Tyglem Kultury” i toruńską „Teką”. Aktualnie realizuje dwa projekty we współpracy z Poznańskim Duszpasterstwem Środowisk Twórczych: spotkania rodzin „Wokół domu” i ogólnopolski konkurs na cykl wierszy i esej „Bliżej Nieskończonego” (www.teresatomsia.prv.pl).

34-1-1.jpg (130193 Byte)


Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Poznań, 2005)

Fot. Michael Wittbrot