.




Spis treści

Kościół wczoraj i dzś  
Pantokrator
Ikona i mistagogia
Z teki księdza Sadzika
Paryskie obserwatorium
 
Co? Gdzie? Jak?

Galeria Recogito (9)
  Duchowość i współodczuwanie...
świadectwa
Joanna

Archiwum

E-mail

www.recogito.l.pl

Recogito@
www.recogito.l.pl




EDYTORIAL

Już u proroka Ezechiela znajdujemy wyjaśnienie prawdy o Bożym panowaniu: „Oto ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę”. Zaś św. Paweł w liście do Koryntian wyjaśnia, że zostanie pokonana śmierć i Bóg będzie „wszystkim we wszystkim”, „pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc”.
Przez długi czas opacznie interpretowano panowanie Boga. Doprowadziło to do przymierza ołtarza z tronem, nawracania mieczem, mylenia władzy duchowej ze świecką, do takich zjawisk jak cezaropapizm, gallikanizm czy józefinizm. Z jednej strony, papież uzurpował sobie prawo do sprawowania władzy świeckiej, z drugiej – z czym mieliśmy do czynienia we Francji po ogłoszeniu 1673 roku przez króla Ludwika XIV edyktu regalia spiritualia – król rozciągał swoją władzę również na sprawy kościelne. „Cesarskie” mieszało się z „boskim” a tron „kościelny” w niczym nie różnił się od tronu „monarszego”. 
Do dzisiaj właściwie mamy do czynienia z tego typu problemami, choć cała eklezjologia i prawo powróciły do ducha Ewangelii. Próby naruszania autonomii kościelnej, autonomii w sprawach wiary, zdarzają się wcale nierzadko, ale też nie uwolniliśmy się całkowicie od myślenia w stylu Syllabusa. „Problem władzy w Kościele pozostał. [...] Wciąż wiele w Kościele hierarchicznego autokratyzmu” – twierdzi jeden z najbardziej znanych polskich teologów. „A gdzie jest duszpasterstwo dla szukających, zagubionych, rozżalonych, rozczarowanych czy nawet odepchniętych” – pyta ks. Wacław Hryniewicz. 
Często brak nam wiary w moc Boga, stajemy bezradni wobec jego tajemnicy, próbujemy własne przekonania czy myślenie przenieść na rzeczywistość, która – rzec by można – dość luźny ma związek z Bożą ekonomią zbawienia. Bóg zaś nie jest „narcystycznym władcą skupionym na swojej własnej jaźni”, lecz – mówiąc językiem współczesnym – skupia się na naszym losie, czuje się solidarny z najmniejszymi – z głodnymi, nagimi, bezdomnymi, chorymi czy opuszczonymi, wkracza – jak pisał kiedyś Hans urs von Balthasar – „w największą ludzką nędzę, najbardziej wstydliwe ludzkie sytuacje”, jest solidarny z człowiekiem i „na płaszczyźnie bytu” i „w płaszczyźnie moralnej”, nie odpycha najsłabszych, lecz przygarnia, jego sprawiedliwość mało ma wspólnego z tą sprawiedliwością, jaką znamy ze świeckich paragrafów czy praktyk.
Przyzwyczailiśmy się do mieszania porządku boskiego z ludzkim. Pan Bóg jednak patrzy inaczej i nie sądzi ani nie myśli według naszych kryteriów i zasad. Potrzebujemy nieustannego powrotu do źródeł, do Ewangelii, by – powiedzmy – nie uprawiać teologii supermarketu ani nie opierać się na tylko zewnętrznych, często mylących przesłankach, lecz na wewnętrznym doświadczeniu wiary, na samym Jezusie, którego nazywamy naszym Panem i Nauczycielem.

 

Marek WITTBROT
redaktor

 

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot

recogito@firemail.de