.



Spis treści

Wczoraj i dziś
Zwiastuję wam radość wielką
Paryskie obserwatorium
 
Co? Gdzie? Jak?

Galeria Recogito (22)
  Warto pamiętać

Archiwum

E-mail

www.recogito.l.pl

Recogito@
www.recogito.l.pl


EDYTORIAL

Naiwna, przeciwstawiana wiedzy i przez to irracjonalna, praktyczna albo inaczej moralna, historyczna (zwykle utożsamiana z religijną), wreszcie wiara filozoficzna. Kiedy Augustyn wyznaje, że pragnie poznać jedynie Boga i duszę, kiedy później Kartezjusz powtarza te same słowa na początku swych "Medytacji o pierwszej filozofii", czy brzmią one jak oświadczenie nieświadomego swych ograniczeń intelektu, czy raczej jak żarliwe „nic więcej” wiary szukającej rozumu? Mimo zapewnień Anzelma i Tomasza istnienie Boga chwieje się na szczycie piramidy dowodów równie niepewnie jak nieśmiertelność duszy, lecz tylko – powie Kant – pod niewiernym spojrzeniem intelektu. W królestwie rozumu praktycznego są one bowiem jedynymi stałymi punktami: warunkami najwyższego, mającego się w świecie urzeczywistnić dobra.
Kiedy Nietzsche obwieszczał krytyczne uwagi dotyczące dziewiętnastowiecznej kultury, piętnował między innymi coraz bardziej powszechny brak doświadczenia w kwestiach bliskich życiu, towarzyszącą temu pozorną elokwencję, głoszenie poglądów zapożyczonych z… gazet, prawd popieranych jedynie literackimi przykładami a wypowiadanych jako prawdy życiowe. Doskonale wiedział, że są to symptomy obumierania chylącej się ku upadkowi epoki, w której miejsce prawdziwie witalnej kultury zajmuje uczoność, a to, co najpopularniejsze wypiera to, co najważniejsze. Dyscyplina staje się znakiem rozpoznawczym schyłkowej epoki, a poszukiwanie dobrego samopoczucia – jedynym usprawiedliwieniem życia stadnego, skrępowanego towarzyską ogładą, w którym każde „ja” powinno brzmieć jak „my” wypowiedziane w powszechnie akceptowanym tonie. Nie są to zapewne żale nowe, choć powtarzane raz po raz przenikają rześkim chłodem oceny, która nie traci swej aktualności.
W "Rozważaniach nie na czasie" Fryderyk Nietzsche dostarcza przykładu krytyki kultury – jak byśmy dziś powiedzieli – masowej, w której również wiara (podobnie jak sztuka) staje się towarem sprzedawanym po tak przystępnej cenie, że stać na nią każdego. Starą, nazbyt trudną wiarę (zgodnie z tytułem krytykowanej książki Dawida Straussa) zastąpi nowa wiara – mieszanka pseudonaukowego żargonu i najbardziej płytkich sloganów upowszechnianych siłą zdroworozsądkowej przystępności. Wiara w postęp ludzkiej wiedzy – co za osobliwe nadużycie słowa – pozwoli na optymizm, na który nie odważył się ani Augustyn i Kartezjusz, ani Lessing i Kant, ani tym bardziej Nietzsche i Kierkegaard.
Kultura – zgodnie z intencją Nietzschego – jako jedność artystycznego stylu, nie jest kultywowaniem przeszłości, jak ją rozumie filister, a rozumie ją źle. Mieć klasyków, to zdecydowanie za mało, aby być kulturalnym. Nie wystarczy odwiedzić muzeum, by – jak błędnie przypuszczamy zwłaszcza w sezonie turystycznym – zadośćuczynić kulturalnemu wykształceniu. W kulturze można uczestniczyć tylko tworząc kulturę – to jedna z konkluzji, jaka nasuwa się podczas lektury "Rozważań". Tak, jak nie jest kulturą kolekcjonowanie śladów, choćby najwspanialszej przeszłości, tak też nie jest wiarą słownikowe wierzenie w istnienie najwznioślejszej istoty. Wiedza i uczoność ani nie są znamionami kultury, ani tym bardziej nie zastąpią sobą prawdziwych przedmiotów wiary. Wiara – podobnie jak kultura – nie jest towarem, ale czynem, który prawdy nie czerpie z najwspanialszej historii, jest żarliwością, z którą odważamy się na jedynie własne życie. Nie jest ani zadowolonym z siebie przeświadczeniem, ani usprawiedliwiającym go uporem; jest raczej niepewnością własnych racji – wiedzieli o tym i Kant, i Kierkegaard, przeczytamy o tym nawet u Sartre’a. Wiara nie jest więc znakiem słabości (intelektualnej czy emocjonalnej, to rzecz obojętna), ale poświadczeniem siły zdolnej do wykroczenia poza granice nakreślone morderczą pracą uczciwego w swym wyjaśnianiu rozumu. Podobno każdy, gdy granice te zejdzie wszerz i wzdłuż, w niezadowoleniu z osiągniętych wyników – siłą absurdu, jak pisze Kierkegaard – nadal wypatruje nieoczekiwanego. Wiara nie będzie lekkim powierzeniem swego losu Innemu (choćby innemu człowiekowi), nie będzie słabością, niemęskim zniewieścieniem – oko przenikliwego obserwatora dostrzeże w nim niezwykle rzadko spotykane męstwo, takie, które podpiera Abrahama w drodze do ziemi Moria.

Tomasz KUPŚ
filozof

 

 

Na zdjęciu:
Tomasz Kupś
Fot. Zbigniew Filipiak

  recogito@lycos.de

 
 

 

© Recogito, Rafaliga