Spis treści


EDYTORIAL

Żyć tak, aby wszystko, co najgorsze, niepożądane, nie miało nigdy przystępu albo – w najlepszym przypadku, jeśli inaczej się nie da – miało ograniczony dostęp? Czy coś takiego w ogóle jest realne? Czy wystarczy podejmowany codziennie wysiłek – rozmaite przeciwdziałania czy też ostrzeżenia? Czy jesteśmy w stanie uchronić siebie, a także innych, przed czymś, co nierzadko zdaje się zwykłą niesprawiedliwością, jakimś fatum albo nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności?
Często w sytuacjach zagrożenia albo, znacznie częściej, po życiowych niepowodzeniach, bolesnych przeżyciach, w ciężkiej chorobie, czy też po odejściu kogoś bliskiego, zaczynamy łamać sobie głowę, rozważać na sto różnych sposobów, dlaczego właśnie nas dosięga takie zło. 
Niewątpliwie, czym jest, co znaczy zdrowie, dowiadujemy się często dzięki chorobie. Jaką wartość ma życie, nie tyle wiemy, co rozpoznajemy, czujemy, przekonujemy się, a niekiedy właściwie pojmujemy dopiero wtedy, gdy tracimy kogoś na zawsze albo sami, złamani ciężką chorobą, musimy przygotować się na najtrudniejszy moment, na rozstanie z najbliższymi i – spotkanie z nową, nieznaną, czy też ledwie rozpoznawaną, głównie na płaszczyźnie wiary, rzeczywistością.
Św. Tomasz z Akwinu mówił o hierarchii bytów, o tym, co lepsze i gorsze, co dobre i złe. Twierdził, że Opatrzność Boża nie wyklucza zła. Co więcej, uważał, że dobro całościowe jest ważniejsze niż cząstkowe zło. Dzięki zestawieniu ze złem lepiej rozpoznajemy dobro. Niekiedy nawet, dzięki połączeniu dobra ze złem, rzeczy stają się piękne, piękniejsze i szlachetniejsze. Doktor Anielski, dotykając problemu współistnienia dobra i zła, mówił o ich uporządkowanym połączeniu, jak też o nieporządku, o nieładzie, o przygodności rzeczy, o różnego rodzaju brakach dotykających ludzką naturę. Dzisiaj mówilibyśmy raczej o skomplikowanej materii istnienia, o ludzkiej, pełnej paradoksów egzystencji. Nie zagłębiając się w subtelne rozróżnienia, trzeba by stwierdzić, że nie zawsze i nie tak łatwo jesteśmy w stanie określić, gdzie przebiegają granice i jak, w jaki sposób to, co dobre, łączy się z tym, w czym nie potrafimy doszukać się żadnego dobra.
Nigdy nie będziemy w stanie zapobiec wszelkim, bardziej czy mniej realnym zagrożeniom. Jeśli chodzi o życiowe wybory, o wolną wolę, decydujemy – w gruncie rzeczy nie do końca – tylko o sobie. Nie istniejemy jednak ani poza czasem, ani poza określonym miejscem, ani na bezludnej wyspie. I całe życie zmagamy się – tak z naturą, własnymi ograniczeniami, jak i z wszelkimi wytworami ludzkich rąk i ludzkiego ducha. Problem w tym, żeby ani nie demonizować, ani nie generalizować, a tym bardziej „z części” nie rzutować na „całość”, jak też z braku nie czynić cnoty. 
Żyć tak, aby wszystko, co najgorsze, nie miało do nas żadnego przystępu – jest najzwyczajniej w świecie niemożliwe. Realny jest jednak taki wybór, w którym uwzględniamy różnice, zachowujemy hierarchię wartości, stawiamy lepsze przed gorszym, nie odpłacamy złem za zło, nie kierujemy się niskimi pobudkami, nie liczymy się jedynie z własnymi zyskami, traktujemy innych, również tych inaczej myślących, jak bliźnich, a nie jak wrogów na śmierć i życie.

Marek Wittbrot

Groningen, 17 lipca 2008 roku
Folkingestraat

 

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot

 

 

Archiwum

E-mail
 recogito@lycos.de

www.recogito.l.pl

Recogito@
 www.recogito.l.pl

 

© Recogito, Rafaliga