Spis treści


EDYTORIAL

Ostatni prezydent Czechosłowacji i zarazem pierwszy prezydent Republiki Czeskiej, zmarły 18 grudnia 2011 roku pisarz i dramaturg, a nade wszystko przywódca czeskiej aksamitnej rewolucji 1989 roku, Václav Havel od dawna dostrzegał potrzebę szeroko zakrojonej rewolucji egzystencjalnej. W swojej książce „Siła bezsilnych” [Moc bezmocnych] – powstałej w 1978 i wydanej po polsku w roku 1987 – przekonywał, iż potrzebna jest daleko idąca reforma, rekonstrukcja społeczeństwa. A właściwie niezbędne jest przeobrażenie społeczeństw – tak posttotalitarnych, jak i zachodnich, postindustrialnych – przeżywających głęboki kryzys. Jest to kryzys pozycji człowieka. 
Havel był przekonany, że w jego przezwyciężaniu nie pomoże „żaden powierzchowny projekt takiej czy innej zmiany bądź rewolucji wyłącznie filozoficznej, wyłącznie społecznej, wyłącznie technologicznej ani wyłącznie politycznej”. Nie bał się mówić o – znacznie bardziej subtelnym i bardziej wyrafinowanym od posttotalitarnego – wszechobecnym dyktacie kultury konsumpcyjnej. Zawłaszczające nami i naszymi umysłami, działające najczęściej w zakamuflowany sposób, ekspansywne ogniska akumulacji kapitału, „dyktat konsumpcji, produkcji, reklamy, komercji”, wraz z zalewem zupełnie bezużytecznych informacji – to największy problem przełomu XX i XXI wieku.
Ani pluralizm polityczny, ani ideały przyświecające tradycyjnym demokracjom parlamentarnym – jego zdaniem – same sobie nie poradzą. Nie są adekwatnym środkiem do walki z pojawiającymi się zagrożeniami. Czy „więzi sformalizowane i zrytualizowane może zastąpić żywe poczucie solidarności i braterstwa?” – zastanawiał się. Ponad trzydzieści lat temu – chociaż wówczas jego kraj wciąż należał do radzieckiego kondominium i nie było nadziei na szybkie zmiany – nie miał wątpliwości, że musimy zdecydować się na swoistą „rekonstrukcję moralną”. W przeciwnym razie nie poradzimy sobie z wyzwaniami współczesności.
„Jest bowiem w ogóle kwestią, czy jaśniejsza przyszłość to naprawdę i zawsze sprawa jakiegoś odległego tam. A jeżeli – przeciwnie – jest czymś, co już od dawna znajduje się tutaj, a tylko nasza ślepota i słabość przeszkadza nam dostrzec to i rozwijać wokół siebie i w sobie?” – pytał kończąc swoją „Siłę bezsilnych”.
Ślepota czy słabość, zacietrzewienie czy obojętność, izolacjonizm czy niemożność dogadania się, brak ponadnarodowego planu, brak jasno określonych priorytetów i wspólnych celów – to były i są chyba największe zmartwienia ludzi podobnie myślących jak zmarły czeski intelektualista i mąż stanu. Kryzys, który w ostatnich latach ogarnął nie tylko zachodnią Europę, nie wziął się z „powietrza”. I nie jest rezultatem jakiegoś nieoczekiwanego, sejsmicznego wstrząsu, militarnej ekspansji, politycznego przewrotu czy spisku tajemnych, ciemnych mocy. Poza rozlicznymi – analizowanymi na tysiąc różnych sposobów, tak ekonomicznymi, politycznymi, jak i społecznymi przyczynami – istnieje jeden zasadniczy powód: bezsiła, duchowa niemoc silnych. 
Ilekroć – tak w dziejach Starego Kontynentu, jak i Nowego Świata – zabrakło wyobraźni i odwagi, tylekroć dochodziło do krachu „starego porządku”. Tak było w przededniu francuskiej rewolucji 1789, podczas XIX-wiecznego, amerykańskiego konfliktu Południa z Północą czy w latach przedwojennego, wielkiego, gospodarczo-politycznego, a także ideowego kryzysu, za który do końca XX wieku najwięcej płaciły zniewolone kraje i społeczeństwa. Każdy, komu zależy na wyjściu obecnej, nie tylko finansowej czy ekonomicznej zapaści, nie będzie występował przeciwko demokratycznym regułom i wolnościowym zasadom, okupionym niejednokrotnie wielkimi ofiarami. Nie sposób jednak nie zauważyć, że potrzebne są nowe rozwiązania i nowe formy współdziałania. Ekonomicznych czy socjalnych problemów nie da się rozwiązać w pojedynkę czy wespół z nielicznymi „wybrańcami”. Reformy muszą mieć globalny charakter. Powinna je poprzedzać – jak mocno podkreślał autor „Siły bezsilnych” – głęboka refleksja, tak nad sytuacją przeciętnego obywatela, jak i etycznym wymiarem ludzkich dążeń i zaangażowań.
„[...] nie wiem, co się stanie, ale sądzę, że tak naprawdę najbardziej pożądane jest, aby dzisiejsza ludzkość w jakiś sposób duchowo się opamiętała. Aby znalazła w sobie siłę do przeciwstawienia się różnym zagrożeniom niesionym przez cywilizację i jej współczesny rozwój. Chodzi o wymiar techniczny i technologiczny, a także niebezpieczeństwa niesione przez obecną, rozwiniętą gospodarkę rynkową. Są to, według mnie, dosyć poważne problemy ogólnoludzkie, przed którymi stoi cywilizacja. W dodatku problemy te są jednakowe i wspólne dla całej kuli ziemskiej. Nie znam innego sposobu, jak tylko stawić temu czoło poprzez odrodzenie elementów duchowych w ludzkim życiu. Potrzebne jest odrodzenie ludzkiej odpowiedzialności, jak również spojrzenie poprzez, obecny w różnych religiach, pryzmat wieczności” – mówił w roku 2000, w wywiadzie dla polskiej, Katolickiej Agencji Informacyjnej były czeski dysydent i prezydent.

* * *

66 nie jest „okrągłą” liczbą. Tym numerem Recogito kończy 11. rok swojej działalności. Gdyby nie trudności, jakie się pojawiły już w trakcie przygotowywania poprzedniego, 65. wydania naszego internetowego czasopisma, nie byłoby sensu poruszać tej kwestii. Dzięki Bożej pomocy, dzięki życzliwości i bezinteresownemu wsparciu wielu osób, możemy cieszyć się z kolejnych owoców swojej działalności. W sumie – jeśli wolno przypomnieć – będąc spadkobiercą i kontynuatorem innych, powstających nad Sekwaną polskojęzycznych periodyków, dzielimy się słowem od roku 1944. Najpierw, przez dwa lata, był „Głos Misjonarza”, potem „Nasza Rodzina”, istniejąca do końca 1999. Przez lata pojawiał się też „Mały Apostoł”, specjalne wydania kalendarza, seria Znaków Czasu i Świadków XX wieku, wreszcie, od 2000 roku – już w innej, internetowej formie – „Recogito”. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim tym, którzy – mimo wielu przeciwności i trudności – nas wspomagali i pomagają nadal.

* * *

Święta Bożego Narodzenia są dobrą – rzec by można – rodzinną okazją, żeby podziękować za wszelkie współdziałanie, jak i towarzyszenie naszym poszukiwaniom. Z serca życzymy wszystkim naszym Współpracownikom, Sympatykom i Czytelnikom: żeby Syn Człowieczy, obdarzając swoją łaską, wspierał, dodawał sił, błogosławił różnorakim twórczym poczynaniom.

Marek Wittbrot

Brema, 19 grudnia 2011 roku

 

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot

 

 

Archiwum

E-mail
 recogito@pologne.net

www.recogito.l.pl

Recogito@
 www.recogito.l.pl

 

© Recogito, Rafaliga