Spis treści


EDYTORIAL

Unde malum? Skąd bierze się zło? Dlaczego dobro wydaje się nie mieć takiej siły przebicia, jak różnego rodzaju krwawe ekscesy, zbrodnie, codziennie propagowane przez (wcale nie tylko świeckie) media świadectwa: zacietrzewienia, chciwości, złej woli, a nawet nienawiści? Pamiętamy – z jednej z Jezusowych przypowieści – że Gospodarz pozwolił rosnąć razem, tak chwastom jak i pszenicy, aż do żniw. Na owe żniwa chyba tylko w wyjątkowych przypadkach jesteśmy w stanie doczekać się za życia.
Nadzieja, jaką przyniósł Chrystus i, w ciągu dziejów, z lepszym lub gorszym skutkiem obwieszcza chrześcijaństwo, nie pochodzi z tego świata. Nie należy do tych, jakie otrzymał Chrystusowi na Górze Kuszenia. Ale też – nie należy o tym zapominać – obraz rzeczywistości, jaki wyłania się nie tylko z tej Chrystusowej przypowieści, nie jest czarno-biały. Walkę ze złem trzeba zawsze zaczynać od własnej duszy i serca. Kiedy się modlicie, mówcie: „Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” – pouczał Jezus swoich uczniów i tych, którzy pragną być jego naśladowcami. Wyznaczył trudną drogę i wielokrotnie przypominał, że nie jest ona usłana różami.
Jeden z największych mistyków i reformatorów, który w swoim życiu zaznał niemało cierpień – skądinąd od ludzi w habitach, którzy uważali się za wyznawców i Bożych służebników – przyczyn niedochodzenia do chrześcijańskich ideałów i „prawdziwej radości wewnętrznej” dopatrywał się w przywiązaniu do „rzeczy zewnętrznych i widzialnych”. Św. Jan od Krzyża uważał, że nade wszystko trzeba pamiętać, że „chociaż widzialna świątynia i kaplica są niewątpliwie miejscami poświęconymi i odpowiednimi na modlitwę, oraz, że obrazy również służą do pobożności, nie należy się jednak nimi tak posługiwać, by smak i upodobanie w widzialnej świątyni i w podnietach do pobożności tak zajmowały duszę, by zapominała się modlić w żywej świątyni, którą jest jej wewnętrzne skupienie”. Autor „Drogi na Górę Karmel” nie miał wątpliwości, że droga wzwyż prowadzi przez żywą wiarę i z niej wypływać winny praktyki pobożności. Zaś prawdziwą Bożą Świątynię czy też Chrystusową wspólnotę, ecclesia semper reformanda, budują – można by powiedzieć – ci najbardziej skupieni, wewnętrzne odnowieni, zapatrzeni nie w siebie, lecz Syna Człowieczego.
Jan Paweł II, a obecnie papież Franciszek, nie zawahał się mówić o ludziach sumienia, o tych, którzy nie chcą za wszelką ceną upodobnić się do świata i uprawiają, nie wiarę na pokaz, lecz ową glebę, jaka – gdy spoglądamy na Oblicze Boże czy wgłębiamy się w słowa Ewangelii – wydaje się zwykłym ugorem. Nie ustają w wysiłkach. Zmagają się – w pierwszym rzędzie – ze swoją wiarą. Nie mają gotowych recept na wszystko. Są otwarci, ale nie naiwni. Są ufni, ale nie ślepi. Bywają słabi, ale nie są zakłamani, nastawieni wyłącznie na zysk, zapatrzeni w siebie. Są – jak większość ludzi – czasem lepsi, czasem gorsi. Nigdy jednak nie wynoszą się ponad innych. Są bowiem świadomi jak trudna i wyboista droga wiedzie do tego, co nazywamy doskonałością chrześcijańską.

Marek Wittbrot

Paryż, 28 lipca 2013 roku

 

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Líria Dora
Orłowska

 

 

Archiwum

E-mail
 recogito@pologne.net

www.recogito.l.pl

Recogito@
 www.recogito.pologne.net

 

© Recogito, Rafaliga