Spis treści


EDYTORIAL

Konfrontacja czy dialog? Burzenie mostów, wznoszenie murów, wprowadzanie kolejnych barier? Dzielenie ludzi i społeczności, tak w wymiarze regionalnym jak i globalnie, wskazywanie wrogów zamiast szukania przyjaciół? Czy o to powinno się zabiegać? Czy idea separacji, jaką wielu obecnie się karmi, powinna – jak to często ma miejsce – pobrzmiewać także z różnych ambon?
„Zły duch nie zamierza bynajmniej eliminować Boga i Chrystusa, ani też teologii czy kazań, a jedynie pozbawić wyjątkowości” – zauważał Carl Schmitt. Autor Lewiatana w teorii państwa Thomasa Hobbesa zdawał się podzielać przekonania XVII-wiecznego angielskiego myśliciela, sprowadzającego ludzkie zachowania do zasady bella omnium contra omnes. W przeciwieństwie jednak do niego nie zatrzymywał się na zwykłym egoizmie. Uważał, że wpisana w naturę potrzeba dominacji, chęć urządzenia się kosztem innych, musi być podporządkowana określonej zbiorowości. Dlatego potrzebne jest silne państwo i silne przywództwo, któremu czasem podporządkowuje się duchowe dobra i poszczególne jednostki. Po Holokauście i po drugiej wojnie światowej raczej nie chciał pamiętać, do czego, w przypadku Niemiec, doprowadziło silne państwo i przywództwo, za jakim koniunkturalnie się opowiedział.
Czy wojna wszystkich ze wszystkimi (dzisiaj zwykło się mówić o wyścigu szczurów) jest do uniknięcia? Święcący triumfy, wspomagany postmodernistycznymi teoriami duch kapitalizmu, w ostatnich latach paradoksalnie sprzymierzony z przeżywającą swój renesans wiarą w nacjonalistyczne ideały, czyżby to miała być nasza perspektywa? Znowu dominować ma resentyment zamiast zdrowego rozsądku i wszechobecny aparat przemocy miast społecznego dialogu? Nowe podziały i konfiguracje? O to mamy się bić? Takie ma być remedium na bolączki współczesności?
„Jedno słowo powinniśmy niestrudzenie powtarzać – dialog. Naszym powołaniem jest wspieranie kultury dialogu wszelkimi środkami, aby odbudować tkankę społeczną. Kultura dialogu wymaga praktyki i dyscypliny, które pozwalają nam postrzegać innych jako partnerów do rozmowy i uznawać cudzoziemców, imigrantów, ludzi z odmiennych kultur za osoby godne wysłuchania. Dziś pilnie musimy włączyć wszystkich członków społeczeństwa w budowanie kultury, która uprzywilejowuje dialog jako formę spotkania oraz zgodę w dążeniu do sprawiedliwego, odpowiedzialnego i integrującego społeczeństwa. Pokój będzie trwały, jeśli nauczymy nasze dzieci walczyć w sprawiedliwej walce spotkania i negocjacji. Wtedy przekażemy im kulturę zdolną tworzyć strategię życia, a nie śmierci, i włączania, a nie wykluczania.
Kultura dialogu powinna być istotną częścią nauczania w naszych szkołach, by dać młodym ludziom narzędzia pokojowego rozwiązywania konfliktów. Pilnie potrzeba nam «koalicji» nie tylko militarnych i ekonomicznych, lecz także kulturalnych, edukacyjnych, filozoficznych i religijnych – które unaocznią, że za wieloma konfliktami stoją rozgrywki grup ekonomicznych. Koalicji zdolnych obronić ludzi przed wykorzystywaniem ich do niewłaściwych celów. Uzbrójmy nasze narody w kulturę dialogu i spotkania” – przekonywał papież Franciszek po otrzymaniu międzynarodowej Nagrody Karola Wielkiego.
Nie brakuje takich – również pośród osób otwarcie deklarujących swoje przywiązanie do Kościoła katolickiego i wartości chrześcijańskich – którzy uważają go za człowieka niespełna rozumu (padły niestety określenia, jakie człowiekowi myślącemu – nie mówiąc już o kulturze osobistej czy ewangelicznej postawie – po prostu nie przyjdą do głowy). Papież Franciszek – mimo że wielu się to nie podoba – nawołuje do budowania mostów porozumienia, burzenia murów, przezwyciężania barier. Co więcej: marzy o Europie, w której „nikt nie powie, że przywiązanie do praw człowieka było jej ostatnią utopią”.
W 1973 roku, dzięki Józefowi Sadzikowi, w Paryżu powstał ośrodek, w którym szukano właśnie koalicji, nade wszystko „kulturalnych, edukacyjnych, filozoficznych i religijnych”. Niewątpliwie dzięki temu, że  pojawił  się – jak to ujął swego czasu Kazimierz Brandys – „piękny człowiek, o głębokiej kulturze, tej najgłębszej, jaką rodzi inteligencja połączona z dobrocią”.
Do swojej śmierci, w maju 1996 roku, dzieło Sadzika kontynuował ostatni z trójki nietypowych, pallotyńskich akcjonariuszy – Zenon Modzelewski. Po nagłej śmierci Jakuba Krzyszczuka w czerwcu 1976 i równie przedwczesnym, nagłym odejściu Józefa Sadzika w sierpniu 1980, pochodzący z Polesia pallotyn prowadził wydawnictwo i Centre du Dialogue, jak i zabiegał o to, żeby paryskich, połączonych ze sobą domów przy rue Surcouf 23 i 25 nie omijali poeci, pisarze, artyści czy różnego typu luminarze życia umysłowego.
Poświęcając kolejny numer „Recogito” tym, którzy wchodzili w nietypowe i  mało popularne alianse, do zawiązywania których – mimo rozlicznych oporów, przeciwności, a nawet wrogości – mocno, uparcie, niestrudzenie zachęca wciąż papież Franciszek, wypada mieć nadzieję, że znajdzie się niemało takich, którzy zechcą przystąpić choćby do jednej z wybranych przez siebie – kulturalnej, edukacyjnej, filozoficznej czy religijnej – koalicji.

* * *

Niedawno Teresa Tomsia, współpracująca z „Recogito” od samego początku istnienia naszego portalu, zwróciła uwagę, że w numerze 78., wymieniając osoby, które gościły w domu przy rue Surcouf 23, nierzadko aktywnie włączając się w recogitową działalność, zapomniałem o Zbigniewie Dominiaku. Wypomniał też swoją nieobecność pomysłodawca i wieloletni autor rubryki Z Biblią na Ty, propagator odkryć w Qumran jak i zasług dla światowej archeologii Józefa Tadeusza Milika, Dariusz Długosz. Przepraszając za niewybaczalne przeoczenia jeszcze raz wyrażam swoją wdzięczność – i żywym, i umarłym – za odwagę tworzenia koalicji, w której bynajmniej na żadne korzyści materialne nie można było liczyć. Zawsze miałem pełną świadomość, że bez bezinteresownego wsparcia wielu osób „Recogito” po prostu by nie istniało.

Marek Wittbrot

Paryż, czerwiec 2016

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Bożena
Pierzycka

 

 

Archiwum

E-mail
 recogito@pologne.net

www.recogito.l.pl

Recogito@
www.recogito.eu

 

© Recogito, Rafaliga